zero day

W zasadzie jeszcze nie zero, ale jakiś wstęp do + nieskończoności – okna.

   Jeśli przy mocniejszym podmuchu wiatru szyby miały się w oknach utrzymać, musiałam wymienić całość na całe. Jakość poprzednich – osiedlowa buda z meliną w gratisie. Jedna szyba w zestawie, w promocji pęknięcia itd.
   Jak każdy rozsądny w miarę człowiek postanowiłam wymienić tych potencjalnych zabójców przechodniów w pierwszej kolejności. Tak też uczyniłam. Napisałam mejle do kilku polecanych firm, wybrałam najdroższą, zaproponowałam cenę zbliżoną do najniższej proponowanej, dorzuciłam zamówienie na parapety i bum. Jedyne 3. tygodnie i okna wstawione. Nowe parapety nie irytują jak 25 centymetrów lastryka wbite w beton. Dziękuję serdecznie, teraz poproszę o fakturę… proszę… i proszę, i w poniedziałek będzie, i po urlopie, i tak mój minął i przedstawiciela firmy minął, a faktury jak nie było, tak nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>