:)

Zachorzyłom. Wczoraj. Boli mnie w klacie, łeb mi nawala, nie chce mi się pracaować. Chce mi się iść na imprezę, ale jak się przytulę, przestanie mi się chcieć. Uśmiecham się. Dużo, często, szczerze. Czasem mnie dopada i się boję. Czasem jest ktoś, kto słyszy, słucha i wydaje się, że rozumie. Pyta, czy jeszcze się boję. Boję się, ale coraz mniej. Nie chcę o tym mówić. Chcę się tym cieszyć. Nie chcę schizować, że znów mnie coś będzie wysysać. Chcę czuć, dużo, chcę próbować, chcę.
Obiecałom spełnić swoje marzenie, które od dziecka mnie ciąga za rękaw. Zaskakuje mnie. Ciągle. Samym dobrym. Dziwnie. Normalnie?

:)

PS. A bo to tak od sylwestra już, cały czas :)

2 thoughts on “:)

  1. NARESZCIE!

    Miód, maliny, pijawki, ale głównie przytulanie, ciepełko, płomyczek.I dmuchać leciutko na ten płomyczek, niech płonie sobie wolniutko. Cieszę się i nie zapeszam
    M

  2. Zrezygnowałaś kompletnie, czy po prosty masz dość? To sie rzeczywiście staje po pewnym czasie nudne i marudne, ale jednak szkoda tego co napisałaś. Nie odchodź proszę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>